RÓŻNOŚCI
Recenzja filmu "Hibernatus" zamieszczona w tygodniku "Kobieta i Życie" z dnia 16 maja 1971 roku
Rozmowa Zygmunta Kałużyńskiego i Tomasza Raczka w magazynie TVP "PEGAZ" z dnia 9 lutego 2004 roku
Tomasz Raczek: Panie Zygmuncie, kiedy byłem mały to tak się śmiałem na filmach Louisa de Funesa, że aż w jednym z kin złamałem krzesło. Po prostu złamałem krzesło, bo podskoczyłem, spadłem i musiałem potem płacić więcej niż za bilet. To był po prostu rewelacyjny komik. Ale kiedy czytałem recenzje to okazywało się, że to żaden komik. Że to komediant. Czy Louis de Funes to w ogóle był dobry aktor?
Zygmunt Kałużyński: Pan to czytał w prasie polskiej i w wypowiedziach naszych ambitnych krytyków, ale w małym wydaniu Larousse'a, które jest najbardziej popularną encyklopedią światową de Funes figuruje. Obok Napoleona, obok generała de Gaulle'a.
Tomasz Raczek: Bo to jest francuska encyklopedia, więc pewnie każdy francuski aktor w niej figuruje.
Zygmunt Kałużyński: Nie bardzo. Proszę pana, doprowadził on sztukę gestu do fantastycznego rozwinięcia. Nie mogę zapomnieć jak na przykład de Funes, któremu coś się nie udało z rozpaczy sobie nos wykręca. W ten sposób, taki..., później przydeptuje nogą. Albo usiłuje sobie urwać ucho. Ciągnie, gryzie to ucho... Oczywiście, przesada. Tak. Tylko że...
Tomasz Raczek: To brawura. Nie przesada, tylko brawura. To jest komedia tak brawurowa, że wtedy się właśnie łamie krzesła w kinach.
Zygmunt Kałużyński: Poza tym ta przesada jednak łączy się z prawdą, bo zawsze u de Funesa to jest uzasadnione jego prawdziwymi ludzkimi uczuciami jakie ma każdy z nas. Czy można zarzucać El Greco, że on przesadzał i robił takie długie postacie.
Tomasz Raczek: Właśnie to zarzucano El Greco. Nawet dopatrywano się, że ma wadę wzroku, dlatego wszystko jest takie wydłużone. Ale oczywiście był wielkim malarzem, a Louis de Funes dla mnie jest najwybitniejszym europejskim komikiem filmowym.
Zygmunt Kałużyński: Zgadzam się. Popieram jak najgoręcej. Poza tym on jeszcze z tego powodu jest oryginalny, że on zawsze grał postać, która powinna być niesympatyczna. Jakiegoś kombinatora, jakiegoś gangstera, jakiegoś łobuza. I na końcu nie możemy go nie kochać.
Tomasz Raczek: Ale dlaczego właściwie Louis nazywał się "de Funes"?
Zygmunt Kałużyński: Ponieważ był arystokratą. Jego pełny tytuł brzmi: Louis Germain de Funes de Galarza, ponieważ jego rodzina hrabiów pochodziła z Włoch.
Tomasz Raczek: To chyba rodzina nie była zachwycona, że się dziecko wdało w komediantów.
Zygmunt Kałużyński: W komediantów?! Ale to dziecko zrobiło film, który we Francji osiągnął największą liczbę widzów w tym kraju kiedykolwiek. Mianowicie - zresztą znany u nas film - "Wielką włóczęgę", który miał dwadzieścia siedem milionów widzów we Francji.
Tomasz Raczek: Ale zrobił to dopiero jak był starszym człowiekiem, bo wcześniej grał całymi latami i nikt nie widział w nim wybitnego aktora.
Zygmunt Kałużyński: Faktem jest, że wystąpił aż w stu dwunastu filmach zanim uzyskał jakąś uwagę publiczności i to były epizody. Tylko że to świadczy o rzetelności zawodowej. Jak on się przygotowywał...
Tomasz Raczek: Arystokrata, a miał warsztat. Czyli i arystokrata, i rzemieślnik w jednym.
|
Tapety 800x600 w formacie jpg
Wystarczy kliknąć prawym przyciskiem myszy i wybrać polecenie: Ustaw jako tapetę.
Tapeta 1 (53 KB)
Tapeta 2 (64 KB)
|
© 1998-2010 Bogusław Kuczek